Gęsty, czarny dym unoszący się nad Chełmem postawił na nogi służby ratunkowe i mieszkańców. W piątkowe południe doszło do pożaru w zakładzie przetwarzania opon w rejonie cementowni. Na miejscu trwa intensywna akcja gaśnicza, a władze miasta zwołały sztab kryzysowy.
Pożar widoczny z wielu kilometrów
Do zdarzenia doszło w piątek, 17 kwietnia, około południa na terenie zakładu zajmującego się przetwarzaniem opon przy ul. Fabrycznej w Chełm. Nad miastem szybko pojawiły się kłęby gęstego, czarnego dymu, które były widoczne nawet z odległych miejscowości.
Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły straży pożarnej. W działaniach bierze udział kilkanaście zastępów, a sytuacja – choć częściowo opanowana – wciąż wymaga stałego nadzoru.
Prezydent reaguje: zwołano sztab kryzysowy
W związku ze skalą zagrożenia prezydent miasta, Jakub Banaszek, podjął decyzję o natychmiastowym zwołaniu sztabu kryzysowego. Informacja o pożarze została przekazana do miejskich i powiatowych struktur zarządzania kryzysowego.
Władze monitorują rozwój sytuacji na bieżąco, współpracując ze wszystkimi służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo mieszkańców.
Badanie jakości powietrza
Na miejsce skierowano także specjalistyczną grupę z Lublina, której zadaniem jest kontrola jakości powietrza. To standardowa procedura w przypadku pożarów materiałów takich jak opony, które mogą emitować szkodliwe substancje.
Na ten moment nie ma oficjalnych informacji o zagrożeniu dla zdrowia mieszkańców, jednak służby apelują o ostrożność i śledzenie komunikatów.
Cementownia poza zagrożeniem
Jak poinformowała firma Cemex Polska, pożar nie dotyczy infrastruktury Cementowni Chełm. Ogień pojawił się na terenie sąsiedniego zakładu należącego do niezależnego podmiotu.
Przedstawiciele firmy zapewnili, że instalacje cementowni są bezpieczne, a pracownicy nie są zagrożeni.
Akcja może potrwać wiele godzin
Choć strażakom udało się opanować rozprzestrzenianie ognia, działania wciąż trwają. Kluczowe jest dokładne dogaszenie pogorzeliska i zapobieżenie ponownemu zapłonowi.
Służby podkreślają, że akcja może być długotrwała, a teren zdarzenia będzie jeszcze przez wiele godzin monitorowany.