
Ten tekst to efekt niedokończonej rozmowy o homoseksualizmie. Zapadł mi w pamięć i chyba wstrząsnął mną, argument, że najbardziej erogennym narządem u mężczyzny jest… odbyt a nie penis. To miał być argument za „naturalnością” homoseksualizmu.
Nie rozwinęliśmy wątku homoseksualnego w kulturze, historii. Usłyszałem tylko, że większość kultur opierała się na… homoseksualizmie. To na pewno będzie ciekawy temat do kolejnej rozmowy.
Pozostaje mi tylko rozwinąć wątek fizjologiczny naszej rozmowy.
Zacząć trzeba od pytania: po co jest seks? Seks, popęd seksualny, popęd płciowy jest po to aby samiec spotkał samicę, odbył z nią stosunek płciowy, w jego trakcie ją zapłodnił w efekcie czego urodzi ona potomstwo. Do tego służą narządy płciowe: u samca penis, a u samicy pochwa. I właściwie na tym powinna się zakończyć dyskusja. Przyjemność, rozkosz, orgazm związane są generalnie z organami płciowymi. U samca wiąże się to zawsze z wytryskiem nasienia. U samicy również orgazm zawsze związany jest z penetracją pochwy.
Popęd seksualny jest chyba najsilniejszym popędem. Może dlatego, że seks nie jest niezbędny do życia jak np. zaspokajanie głodu czy pragnienia.
To człowiek jako istota inteligentna znalazł sposoby do zaspokajania popędu seksualnego. Odkrył też różne punkty erogenne na swoim ciele. Zaczął też tworzyć coraz bardziej wyrafinowane formy zaspokajania popędu i wydłużania trwania przyjemności związanej z seksem. Temat można by rozwinąć ale nie ma takiej potrzeby. Wystarczy skonstatować, że powstało wiele różnych form zaspokajania popędu seksualnego.
Jedną z nich jest homoseksualizm. Podobno według badań ok. 5% populacji ma naturalne skłonności do homoseksualizmu. Reszta nabyła je w różny inny sposób uznając, że jest to najbardziej satysfakcjonująca forma zaspokajania popędu seksualnego. Homoseksualizm jest więc niezgodny z naturą człowieka, jest nie ekologiczny.
Homoseksualizm to jest jedna z podstawowych części tzw ruchu LGBT. To ruch grupujący ludzi określających się jako mniejszości seksualne i żądający dla nich „praw”. Obok osób homoseksualnych (geje i lesbijki) są tam np. transseksualiści. Transseksualista to osoba, która zmieniła płeć. To na przykład mężczyzna, który jest kobietą. Jeżeli preferuje seks z kobietami jest lesbijką jeżeli z mężczyznami jest heteroseksualną kobietą. Abstrahuje to od różnych wątpliwości związanych z transseksualizmem oraz od ideologicznych naleciałości. Transseksualizm według tego co prezentuje ideologia gender nie jest preferencją a tym samym mniejszością seksualną.
Jednak powiedzenie, wydawałoby się, oczywistej prawdy może narazić tego, który to powie na ciężkie zarzuty „nietolerancji”, „homofobii” itp. Takie zarzuty mogą postawić potężne instytucje związane z Unią Europejską. Przykład demokratycznie wybranych władz gmin, które sprzeciwiły się uchwałami wprowadzaniu niezgodnej z naturą człowieka, nie zgodnej z prawdą „nauki” dzieci według ideologii „gender” jest aż nadto wymowny. Te gminy zostały zmuszone przez unijne instytucje do wycofania się ze swoich uchwał poprzez użycie szantażu, że nie otrzymają funduszy unijnych na rozwój.
Z tym wiąże się kwestia tzw „małżeństw homoseksualnych”. Małżeństwo to we wszystkich cywilizacjach i kulturach związek mężczyzny i kobiety. Czasami był to związek jednego mężczyzny z wieloma kobietami, rzadziej jednej kobiety z wieloma mężczyznami. Zawsze był to jednak związek trwały i jego rozerwanie było albo w ogóle niemożliwe albo wiązało się z jakimiś mniej lub bardziej uciążliwymi procedurami. Małżeństwo służyło prokreacji, czyli spłodzeniu i wychowaniu potomstwa. Stąd tez może wynikała potrzeba trwałości małżeństwa, gdyż społeczeństwa mniej lub bardziej świadomie czuły, że dzieci wymagają opieki naturalnych rodziców, a taka rodzina jest ważna do utrzymania całej struktury społecznej – rodowej, plemiennej czy państwowej.
Tzw „małżeństwo homoseksualne” (na razie dla niepoznaki nazywane „związkiem partnerskim”) z naturalnych przyczyn nie może mieć dzieci. Stosowana jest tutaj tzw surogacja czyli zastępcza matka lub ojciec. Bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie dawca nasienia lub dawczyni macicy (celowo stosuje język ideologów i praktyków „gender”). Dziecko narodzone w ten sposób jest pozbawiane jednego z naturalnych rodziców: albo matki albo ojca. To naruszanie jednego z podstawowych praw człowieka do posiadania naturalnych rodziców. Nie jest to więc małżeństwo w znaczeniu, które było stosowane w zdecydowanej większości kultur i cywilizacji, a już na pewno stoi w sprzeczności z pojęciem małżeństwa przyjętym w cywilizacji łacińskiej, euro – atlantyckiej czy zachodniej.
Gender twierdzi że nie jest ideologią. Niesie on jednak konkretną wizję człowieka opartą na seksie. Stąd wynika też potrzeba redefiniowania (albo używając języka ideologów i praktyków gender: dekonstrukcji) pojęć takich jak np. „małżeństwo”. Stąd upór środowisk LGBT i ideologów „gender” do nazywania związków homoseksualnych „małżeństwem”. Stąd również deprecjonowanie stałości małżeństwa, wierności małżeńskiej poprzez popularyzowanie rozwodów jako rozwiązania nawet najmniejszych kryzysów pomiędzy małżonkami, pochwała związków tzw poliamorycznych (tutaj kolejny termin z języka ideologów i praktyków gender: „rodzina patchworkowa”) czyli opartych na seksie życiu z wieloma partnerami. Z tego też wynika atak na wstrzemięźliwość seksualną w tym na celibat osób duchownych czy na „dziewice konsekrowane”. Ideolodzy „gender” nie wyobrażają sobie życia bez zaspokajania popędu seksualnego. To wszystko w imię wolności która jest według ideologów „gender” ale także liberałów wartością absolutną stojącą ponad wszystko. To wolność bez zobowiązań, bez odpowiedzialności. Wolności zaspokajania popędów seksualnych przeszkadza konsekwencja jaką jest możliwość poczęcia dziecka. Z tego wynika propagowanie tzw. „prawa do aborcji” jako „prawa człowieka” ważniejszego niż prawo człowieka do narodzin i życia i prawo człowieka do posiadania naturalnych rodziców i do ich opieki i miłości.
Taką wizję człowieka i wynikających z tego praw przyjmują wytworzone po drugiej wojnie światowej struktury polityczne, które objęły cywilizację zachodnią, łacińska, euro – atlantycką jak przede wszystkim Unia Europejska, która w różny sposób poprzez prawodawstwo i finanse wspiera rozwój i wdrażanie ideologii „gender” w krajach członkowskich. To efekt kilku procesów, których kumulacją była rewolta kontrkulturowa w 1968, która przetoczyła się przez Stany Zjednoczone i Europę Zachodnią
Jako przykład można podać, że rząd Norwegii poprzez tzw fundusze norweskie wspiera tzw „Marsze Równości” czyli manifestacje tzw ruchu LGBT. Marsze dla Życia nie mają szans otrzymać dotacji z tych funduszy. Była ambasador USA w Polsce p. Mosbacher powiedziała wręcz, że przeciwnicy LGBT są „po złej stronie historii”. Cóż nie po raz pierwszy ktoś wysyła mnie na „śmietnik historii”. To świadczy najlepiej o tym, że jestem jednak po właściwej stronie.
Przemysław Jaśkiewicz
Przemysław Jaśkiewicz – działalność obywatelską zaczynał w 1981 w Niezależnym Ruchu Harcerskim „Zawisza”. W latach 1987–1989 działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów (NZS). W latach 2011–2016 pełnił funkcję wiceprezesa zarządu Fundacji Niepodległości, a do 2018 członka zarządu. Od 2008 jest w zarządzie Stowarzyszenia Budowlany Klub Sportowy w Lublinie (BKS Lublin). W czerwcu 2016 powołany na członka Rady Działalności Pożytku Publicznego V kadencji. Członek Rady Działalności Pożytku Publicznego VI kadencji. Od lutego 2017 prezes Konfederacji Inicjatyw Pozarządowych Rzeczpospolitej”. W latach 2021–2024 zastępca Dyrektora Narodowego Instytutu Wolności (NIW). Historyk z wykształcenia i zamiłowania, fotograf i filmowiec amator. Żonaty, ma dwóch synów.
Wszelkie prawa zastrzeżone @ wlubelskim.pl | wLubelskim.pl
Kontakt:
redakcja@wlubelskim.pl Tel: 537 760 276
reklama@wlubelskim.pl
Tel: 667 796 420 , 531 837 899 ;
Polityka Prywatności