
Koniec wakacji i pierwszy dzwonek przynoszą wiele emocji. Dzieci wracają do nauki, spotykają kolegów i koleżanki, a rodzice ponownie organizują codzienny rytm całej rodziny.
Jednak, jak zauważa dr Sylwia Gwiazdowska-Stańczak, rodzice są dziś bardzo zaangażowani w edukację swoich dzieci. Często chcą wiedzieć wszystko, kontrolować kolejne etapy nauki, a także pomagać w rozwiązywaniu problemów.
Troska sama w sobie nie stanowi problemu. Jednak bez odpowiedniej refleksji może przerodzić się w nadopiekuńczość. Wtedy rodzic zamiast wspierać dziecko, zaczyna wyręczać je i przejmować odpowiedzialność za jego sprawy.
Przykładem może być ingerowanie w metody pracy szkoły, próby wpływania na dobór nauczycieli czy domaganie się stałego nadzoru nad dziećmi. Takie działania mogą wynikać z dobrych intencji, jednak nie zawsze służą uczniom.
Duże znaczenie ma również komunikacja między rodzicami. Grupy internetowe i komunikatory ułatwiają szybkie przekazywanie informacji. Z drugiej strony mogą także wzmacniać niepokój i konflikty.
Jak wskazuje ekspertka KUL, sytuacje, które dzieci zdążyły już między sobą rozwiązać, dorośli czasem nadal omawiają w internecie. Co więcej, aktywność innych rodziców może skłonić kolejne osoby do zabierania głosu, nawet jeśli wcześniej nie widziały problemu.
Dlatego warto zachować dystans i najpierw sprawdzić, czego rzeczywiście potrzebuje dziecko. Nie każda sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji dorosłych.
Rodzice muszą przy tym mierzyć się z bardzo zmienną rzeczywistością szkolną. Reformy, nowe regulacje oraz spory dotyczące edukacji mogą powodować poczucie chaosu.
Dodatkowo informacje pojawiają się jednocześnie w dzienniku elektronicznym, aplikacjach i wiadomościach e-mail. W efekcie rodzice mogą czuć się jednocześnie przeładowani informacjami i niedoinformowani w najważniejszych sprawach.
Zdaniem dr Gwiazdowskiej-Stańczak ważne jest, aby rodzic nie przenosił własnych obaw na dziecko. Zamiast tego warto po prostu zapytać, jak uczeń naprawdę czuje się przed rozpoczęciem roku.
Młodsze dzieci często cieszą się z powrotu do szkoły. Po wakacjach ponowne spotkanie z rówieśnikami może być dla nich bardzo ważne. Szkoła staje się wtedy nie tylko miejscem nauki, ale także relacji, zabawy i wspólnych wydarzeń.
Jednocześnie duże znaczenie ma atmosfera w domu. Jeśli rodzice mówią o szkole z szacunkiem i spokojem, mogą ułatwić dziecku adaptację.
Starszym uczniom czasem trudniej o podobny entuzjazm. Jednak również oni mogą czerpać ze szkoły satysfakcję. Nauka, rozwijanie zainteresowań i kontakty z rówieśnikami są przecież ważną częścią dorastania.
Trzeba jednak pamiętać, że dla części uczniów powrót do szkoły oznacza przede wszystkim stres. Dotyczy to między innymi dzieci, które mają trudności w relacjach, problemy z adaptacją albo szczególne potrzeby edukacyjne.
W takich sytuacjach samo zachęcanie do pozytywnego myślenia może nie wystarczyć. Dziecko może potrzebować konkretnego wsparcia, między innymi psychologa, pedagoga szkolnego czy nauczyciela wspomagającego.
Ważną rolę mogą również odgrywać opinie i orzeczenia oraz odpowiednio dobrana forma kształcenia. Dlatego rodzic powinien obserwować dziecko i reagować wtedy, gdy rzeczywiście pojawia się potrzeba dodatkowej pomocy.
Po wakacjach powrót do regularnego planu dnia wymaga czasu. Rodzice często chcieliby, aby dziecko od razu przestawiło się na szkolny rytm. Tymczasem stopniowa adaptacja może okazać się znacznie łatwiejsza.
Warto więc spokojnie wracać do wcześniejszych godzin snu i pobudki. Pomóc może również wspólne przygotowanie wyprawki, wybór zeszytów czy zaplanowanie spotkania z kolegami.
Takie proste działania pozwalają dziecku oswoić się z nadchodzącymi zmianami. Jednocześnie dają mu poczucie wpływu i sprawczości.
Co ważne, rodzic nie musi rozwiązywać za dziecko każdego problemu. Czasem najlepszym wsparciem jest rozmowa, wysłuchanie i pozostawienie przestrzeni na samodzielne działanie.
Najważniejsza rada ekspertki sprowadza się do prostego gestu: warto wziąć głęboki oddech i pozwolić dziecku przeżywać własne emocje.
Radość, stres, niepewność czy chwilowe zniechęcenie mogą pojawić się jednocześnie. Nie trzeba więc natychmiast ich eliminować. Zamiast tego warto pomóc dziecku je nazwać i spokojnie przeżyć.
Emocjonalna autonomia wzmacnia odporność oraz samodzielność. Dzięki temu uczeń może łatwiej mierzyć się z codziennymi wyzwaniami, a rodzic pozostaje wsparciem, a nie kontrolerem.
Na początku roku szkolnego zamiast pytać wyłącznie o oceny, sprawdziany i zadania domowe, zapytaj dziecko: „Jak się dzisiaj czułeś?”. Taka rozmowa może być prostym, ale ważnym krokiem do dobrego startu szkoły.
źródło: KUL
Wszelkie prawa zastrzeżone @ wlubelskim.pl | wLubelskim.pl
Kontakt:
redakcja@wlubelskim.pl Tel: 537 760 276
reklama@wlubelskim.pl
Tel: 667 796 420 , 531 837 899 ;
Polityka Prywatności