
Oficjalnie chodzi o kapitulację III Rzeszy Niemieckiej w 1945 roku. Dokument podpisano 8 maja wieczorem w Berlinie, ale ponieważ w Moskwie był już wtedy 9 maja, to właśnie ta data stała się święta. W praktyce oznacza to, że Europa świętuje 8 maja, a Rosja – jakby chcąc podkreślić własną „odrębność czasoprzestrzenną” – dzień później.
W rosyjskiej narracji święto odnosi się do tzw. „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, czyli frontu wschodniego II wojny światowej, który urósł tam do rangi absolutnego centrum całej wojny. Cała reszta frontów bywa traktowana jak tło.
Dziś jednak Dzień Zwycięstwa ma także współczesny wymiar, w którym historia miesza się z bieżącą polityką. W kraju, który jednocześnie czci zwycięstwo nad agresją sprzed 80 lat, trwa wojna z Ukrainą – a narracja o „walce z faszyzmem” jest regularnie wykorzystywana w aktualnej polityce państwa. Ironia historii polega więc na tym, że święto pokoju i zakończenia wojny funkcjonuje równolegle z prowadzeniem kolejnej wojny.
W efekcie 9 maja staje się nie tylko rocznicą końca II wojny światowej, ale też elementem współczesnej propagandy i demonstracji siły – z paradami wojskowymi i militarną oprawą, która bardziej przypomina pokaz aktualnych możliwości niż refleksję nad pokojem.
Krótko mówiąc: święto, które miało być pamięcią o końcu wojny, dziś w rosyjskim wydaniu bywa również przypomnieniem, że historia – przynajmniej w tej narracji – lubi się powtarzać, nawet jeśli niekoniecznie w tym samym duchu.
Wszelkie prawa zastrzeżone @ wlubelskim.pl | wLubelskim.pl
Kontakt:
redakcja@wlubelskim.pl Tel: 537 760 276
reklama@wlubelskim.pl
Tel: 667 796 420 , 531 837 899 ;
Polityka Prywatności