Zaobserwuj nasz profil:

Pożar w starym młynie w Bochotnicy. Policjanci uratowali budynek i włamywacza

24 listopada, 2025
Pożar w starym młynie w Bochotnicy. Policjanci uratowali budynek i włamywacza
Fot. KPP Puławy

Podczas piątkowej służby dzielnicowi z Komisariatu Policji w Kazimierzu Dolnym dostrzegli gęsty dym wydobywający się z dachu starego młyna w Bochotnicy. Widok ten nie pozostawiał wątpliwości, że liczy się każda sekunda, dlatego policjanci natychmiast ruszyli na miejsce, by ustalić przyczynę zagrożenia i zapobiec tragedii.

Szybkie działanie i wejście do środka

Gdy służby dotarły na miejsce, upewniły się, że z budynku rzeczywiście wydobywają się kłęby gęstego dymu. Młyn był zamknięty, a okna zabezpieczone płytami, co utrudniało dostęp. Policjanci wezwali służby ratunkowe poprzez numer alarmowy, a następnie sami podjęli działania, by zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. Po siłowym otwarciu wejścia weszli do środka.

Walka z ogniem przy użyciu gaśnicy i… butelek z wodą

W środku zastali ognisko, którego płomienie sięgały drewnianego stropu. W pomieszczeniach znajdowało się wiele łatwopalnych przedmiotów, co stwarzało realne ryzyko, że cały budynek stanie w ogniu. Policjanci zaczęli gasić płomienie gaśnicą samochodową, a gdy ta się wyczerpała korzystali nawet z wody nabieranej do plastikowych butelek z pobliskich kałuż. Do akcji włączyła się również przejeżdżająca kobieta, która przekazała funkcjonariuszom własną gaśnicę. Niedługo później na miejsce dotarli strażacy, którzy ostatecznie opanowali pożar.

Zaskakujące odkrycie na trzecim piętrze

Podczas sprawdzania wszystkich kondygnacji strażacy wraz z policjantami natrafili na nieoczekiwany widok. W jednym z zakamarków najwyższego piętra znaleziono mężczyznę skulonego w pozycji embrionalnej. Był skrajnie osłabiony, miał problemy z oddychaniem i wyraźne objawy podtrucia dymem. Funkcjonariusze natychmiast wyprowadzili go na zewnątrz, gdzie strażacy podali mu tlen i wezwali karetkę pogotowia. Pomocy przedmedycznej wymagało także dwóch dzielnicowych, którzy najdłużej pracowali w zadymieniu.

Włamywacz, który sam doprowadził do pożaru

Ustalenia policjantów ujawniły, że znaleziony mężczyzna nie był przypadkową osobą. 36-latek z Puław włamał się do młyna, aby ukraść przewody elektryczne. Przywiezionymi narzędziami odcinał kable, a następnie opalał je w ognisku, by odzyskać miedź. Nie przewidział jednak, że ogień pochłonie kolejne elementy budynku i doprowadzi go do śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji. To właśnie dzięki szybkiej reakcji patrolujących policjantów uniknął tragicznego finału.

Zatrzymanie i zarzuty

Po udzieleniu mu pomocy medycznej, 36-latek został zatrzymany. Na miejscu przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego pożarnika i zabezpieczono ślady kryminalistyczne. Straty oszacowano na co najmniej 2 tysiące złotych. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania kradzieży z włamaniem oraz spowodowania pożaru, za co grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.

Portal wlubelskim.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone @ wlubelskim.pl | wLubelskim.pl

Kontakt:

redakcja@wlubelskim.pl    Tel: 537 760 276
reklama@wlubelskim.pl  

 Tel:  667 796 420 , 531 837 899 ;

Polityka Prywatności

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com