
Gdy służby dotarły na miejsce, upewniły się, że z budynku rzeczywiście wydobywają się kłęby gęstego dymu. Młyn był zamknięty, a okna zabezpieczone płytami, co utrudniało dostęp. Policjanci wezwali służby ratunkowe poprzez numer alarmowy, a następnie sami podjęli działania, by zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. Po siłowym otwarciu wejścia weszli do środka.
W środku zastali ognisko, którego płomienie sięgały drewnianego stropu. W pomieszczeniach znajdowało się wiele łatwopalnych przedmiotów, co stwarzało realne ryzyko, że cały budynek stanie w ogniu. Policjanci zaczęli gasić płomienie gaśnicą samochodową, a gdy ta się wyczerpała korzystali nawet z wody nabieranej do plastikowych butelek z pobliskich kałuż. Do akcji włączyła się również przejeżdżająca kobieta, która przekazała funkcjonariuszom własną gaśnicę. Niedługo później na miejsce dotarli strażacy, którzy ostatecznie opanowali pożar.
Podczas sprawdzania wszystkich kondygnacji strażacy wraz z policjantami natrafili na nieoczekiwany widok. W jednym z zakamarków najwyższego piętra znaleziono mężczyznę skulonego w pozycji embrionalnej. Był skrajnie osłabiony, miał problemy z oddychaniem i wyraźne objawy podtrucia dymem. Funkcjonariusze natychmiast wyprowadzili go na zewnątrz, gdzie strażacy podali mu tlen i wezwali karetkę pogotowia. Pomocy przedmedycznej wymagało także dwóch dzielnicowych, którzy najdłużej pracowali w zadymieniu.
Ustalenia policjantów ujawniły, że znaleziony mężczyzna nie był przypadkową osobą. 36-latek z Puław włamał się do młyna, aby ukraść przewody elektryczne. Przywiezionymi narzędziami odcinał kable, a następnie opalał je w ognisku, by odzyskać miedź. Nie przewidział jednak, że ogień pochłonie kolejne elementy budynku i doprowadzi go do śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji. To właśnie dzięki szybkiej reakcji patrolujących policjantów uniknął tragicznego finału.
Po udzieleniu mu pomocy medycznej, 36-latek został zatrzymany. Na miejscu przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego pożarnika i zabezpieczono ślady kryminalistyczne. Straty oszacowano na co najmniej 2 tysiące złotych. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania kradzieży z włamaniem oraz spowodowania pożaru, za co grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Wszelkie prawa zastrzeżone @ wlubelskim.pl | wLubelskim.pl
Kontakt:
redakcja@wlubelskim.pl Tel: 537 760 276
reklama@wlubelskim.pl
Tel: 667 796 420 , 531 837 899 ;
Polityka Prywatności