Zaobserwuj nasz profil:

PILNE: Coś ciężkiego może nam spaść na głowy

28 stycznia, 2026
PILNE: Coś ciężkiego może nam spaść na głowy
zdjęcie: Z głową z gwiazdach/facebook

Portal „Z głową w gwiazdach” podaje, że znowu może nam na głowę spaść coś ciężkiego. Analogicznie do sytuacji z zeszłego roku, będą to szczątki pojazdu kosmicznego po częściowo udanym starcie. Tym razem nie amerykański, nie radzieckie, a… chińskie. We wszystkich przypadkach, ryzyko niekontrolowanej deorbitacji może zaowocować zderzeniem z naszą planetą. Gdzie i kiedy – to wciąż loteria.

Tym razem spada na nas drugi stopień chińskiej rakiety Zhuque-3 (ZQ-3), wyprodukowany przez prywatną firmę LandSpace (o ile w Chinach może istnieć coś prywatnego, szczególnie w tym segmencie rynku) opisywany jest jako odpowiedniki Falcona 9. W sumie może to być nawet jego wierna kopia, znając chińskie podejście do szpiegostwa przemysłowego i praw własności intelektualnej.

Rakieta rozpoczęła lot 3 grudnia 2025 roku z kosmodromu Jiuquan. Był to start testowy. Jak należy podkreślić, Falco-9 jest ciężka rakietą transportową, podzieloną na dwa stopnie: pierwszy, tak zwany booster mający wynieść resztę na orbitę pierwszy człon, wyposażony w dodatkowe, suborbitalne silniki oraz kapsułę transportową. Pierwszy człon, który w starszych konstrukcjach był elementem jednorazowego użytku, jednak konstrukcja Falcona wyposażona była z systemy pozwalające na zdalnie sterowanie oraz wylądowanie tej części oraz wykorzystanie jej ponownie po przeglądzie oraz naprawach. Ta właśnie część rozbiła się przy próbie przejęcia kontroli i lądowania.

Kłopotem jest drugi stopień, który z sukcesem dostał się na orbitę okołoziemską, potwierdzając możliwość osiągnięcia stabilnej orbity przez konstrukcję. Dziś ten obiekt oznaczony został jako ZQ-3 R/B (COSPAR 2025-282A, NORAD 66877) o masie szacowanej na 11-12 ton. Obecnie krąży po niskiej orbicie o perygeum (punkt orbity najbliższy środka Ziemi) od 125 do 134 kilometrów, co oznacz, że obiekt praktycznie ociera się o atmosferę naszej planety. Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) wydała ostrzeżenie, że z powodu masy oraz nieznanej strukturze może on nie ulec całkowitemu spaleniu w atmosferze.

Ze względu na nachylenie orbity tego obiektu (56.94 stopnia), trajektoria jego lotu przebiega m.in. nad znaczną częścią Europy, w tym Polską. Jednakże, jak wskazuje analiza europejskiego systemu nadzoru przestrzeni kosmicznej EU SST, okno potencjalnej deorbitacji obejmuje okres od 29 do 31 stycznia, z optymalnym punktem deorbitacji w piątek, 30 stycznia, pomiędzy 7:10 a 9:42. Przy czym należy podkreślić, że okno niepewności to nadal ponad 10 godzin w obie strony
Dla nas ważne jest, że orbita przecina szereg państw europejskich, w tym Polskę, głównie w okolicach Wybrzeża. Pozostałe państwa, nad którymi w tym czasie pojawi się obiekt to Wielka Brytania, Dania i Szwecja. Cały przelot potrwa jedynie 30 minut. Choć wciąż wszystko się waży. Jedna przypadkowa zmiana i cała kalkulacja może się zmienić. Prawdopodobnie obiekt spadnie do morza lub na tereny niezamieszkałe, jednak najlepiej monitorować ostrzeżenia, które będą się co kilka godzin pojawiać w mediach

Adrian Szumowski

Portal wlubelskim.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone @ wlubelskim.pl | wLubelskim.pl

Kontakt:

redakcja@wlubelskim.pl    Tel: 537 760 276
reklama@wlubelskim.pl  

 Tel:  667 796 420 , 531 837 899 ;

Polityka Prywatności

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com