
Oglądałem dokument o Łodzi. Ciekawe było spostrzeżenie autorów o niezauważanych źródłach feminizmu czy bardziej emancypacji kobiet w XIX wiek. To nie tylko pozytywistki jak pani Latter (z „Emancypantek”) czy „siłaczki” były nośnikiem emancypacji. To były też biedne dziewczyny ze wsi, które pracowały jako włókniarki w łódzkich przędzalniach. Były one oderwane od swoich rodzin i środowisk. Zetknęły się też z tym, że otrzymywały wynagrodzenie i samodzielnie kształtowały swój los jak miejsce zamieszkania, znajomi i środowisko a nawet decyzje takie jak małżeństwo czy posiadanie potomstwa. Podobną perspektywę przyjął serial „Polowanie na ćmy”, gdzie pokazane są losy młodej dziewczyny, która przechodzi szybką edukację polityczną.
Ta samodzielność powodowała, że szybko nabierały świadomości swoich praw zarówno w fabrykach jak i w społeczeństwie.
Dziewiętnastowieczny feminizm zwracał uwagę na wiele autentycznych problemów kobiet jak dyskryminacja prawna, czy jeżeli chodzi o zatrudnienie. Ciekawe, że feministki zwane wtedy sufrażystkami uważały za urągające kobiecej godności takie sprawy jak aborcja. Ważne było pokazywanie krzywdy ofiar gwałtów czy wykorzystywania seksualnego przez przełożonych (np. w fabrykach) czy w domach (np. służące, co opisała Gabriela Zapolska w „Moralności p. Dulskiej”).
Tak na marginesie sztuka Zapolskiej porusza, dla mnie ciekawy wątek tego kto dbał o dom w rodzinie mieszczańskiej. To było na głowie kobiety. To ona musiała wychować dzieci, zadbać o dom, zarządzać służbą (jeżeli była). Mężczyzna, jak p. Dulski, był gościem, który miał być obsłużony, i który mógł rzucić „a dajcie wy mi wszyscy święty spokój”.
Wracając do głównej myśli, sufrażystki dbały o równouprawnienie kobiet z poszanowaniem ich kobiecości. Dbały, aby wesprzeć je w ich roli matki, żony, pani domu.
Postępowe ruchy, od komunizmu poczynając, zaczynają postrzegać kobietę przez pryzmat zdolności wykonywania „męskich” zawodów (słynna traktorzystka z propagandowych, stalinowskich plakatów). Kobiecość jest przeszkodą do równouprawnienia. Bycie matką, żoną czy panią domu jest przeszkodą w równouprawnieniu odbieranym wyłącznie przez pryzmat sukcesu zawodowego i materialnego. Matka mająca kilkoro dzieci nie jest kobietą sukcesu, ale uważana jest za męczennicę. Ciąża zwykle jest niechciana i traktowana jest jako balast czy przeszkoda w życiu, szczególnie zawodowym. Kobieta według radykalnych feministek powinna wręcz starać się być brzydką i nieatrakcyjną. Ocenianie kobiet przez pryzmat urody jest przestępstwem, w myśl „poprawności politycznej”. Kobieta ma być również wulgarna, tak jak mężczyźni. Jeszcze w czasach mojej młodości nawet rozhukani nastoletni chłopcy przy dziewczynach zachowywali się grzeczniej, nie przeklinali, bardziej dbali o higienę czy ubiór.
Piętnowane są, jeszcze nieśmiało, zachowania, uznawane do niedawna w kulturze europejskiej, za szarmanckie jak przepuszczanie przez drzwi czy pomoc w różnych pracach bardziej fizycznych.
Wyśmiewana jest czystość, wierność, cnotliwość. Sam zawahałem się używając tych słów uważanych obecnie za niemodne czy wręcz staroświeckie. Gloryfikowany jest seks jako zaspokajanie pożądania, seks z różnymi partnerami. Prostytucja to obecnie „praca seksualna” i praca jak każda inna. Jest ona promowana przez lewicowe portale jako wyjątkowo atrakcyjna i zarazem jako możliwość uzyskania wyższych zarobków.
Kobieta będąca uosobieniem piękna, delikatności, budząca poczucie bezpieczeństwa, łagodząca brutalny świat mężczyzn i wprowadzająca do niego pewien ład i harmonię jest niezgodna z wizją współczesnych feministek. Czy taka wizja kobiety odpowiada samym kobietom? Czy chęć sprostania współczesnym trendom kulturowym czy ideologicznym nie jest przypadkiem przyczyną frustracji dużej części kobiet zmuszonych do funkcjonowania wbrew swojej naturze? I pytanie jak taka wizja kobiety i jej roli wpływa na otoczenie, na rodzinę, na małżeństwo, na dzieci? Odpowiedzi trzeba by poszukać w badaniach, w prasowych doniesieniach o liczbie kobiet chorych na depresję itp.
Paradoksalnie to mężczyźni, oskarżani o „obronę patriarchatu i przywilejów” bronią kobiecości przed … kobietami a właściwie ich samozwańczymi reprezentantkami.
Przemysław Jaśkiewicz
Przemysław Jaśkiewicz – działalność obywatelską zaczynał w 1981 w Niezależnym Ruchu Harcerskim „Zawisza”. W latach 1987–1989 działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów (NZS). W latach 2011–2016 pełnił funkcję wiceprezesa zarządu Fundacji Niepodległości, a do 2018 członka zarządu. Od 2008 jest w zarządzie Stowarzyszenia Budowlany Klub Sportowy w Lublinie (BKS Lublin). W czerwcu 2016 powołany na członka Rady Działalności Pożytku Publicznego V kadencji. Członek Rady Działalności Pożytku Publicznego VI kadencji. Od lutego 2017 prezes Konfederacji Inicjatyw Pozarządowych Rzeczpospolitej”. W latach 2021–2024 zastępca Dyrektora Narodowego Instytutu Wolności (NIW). Historyk z wykształcenia i zamiłowania, fotograf i filmowiec amator. Żonaty, ma dwóch synów.
Wszelkie prawa zastrzeżone @ wlubelskim.pl | wLubelskim.pl
Kontakt:
redakcja@wlubelskim.pl Tel: 537 760 276
reklama@wlubelskim.pl
Tel: 667 796 420 , 531 837 899 ;
Polityka Prywatności