Wczoraj rano we wszystkich większych serwisach internetowych zarejestrowanych na terenie Polski powitały nas czarne strony z groźnie brzmiącym napisem „politycy, nie zabijajcie polskich mediów”. Cała akcja ma wymiar nieco humorystyczny, szczególnie gdy w pamięci będziemy mieli obrazki z poprzedniego rządu o podobnym wydźwięku. Mogą sprawiać wrażenie oczekiwania wsparcia i pomocy rządowej (co stoi w sprzeczności z obiektywizmem dziennikarskim) lub wrażenie zdrady interesów przez jedną ze stron jakiegoś układu. Rzeczywistość jest jednak inna. Te same firmy promujące globalizm, liberalizm oraz kosmopolityzm, a także ograniczenie interwencyjnych mechanizmów państwa i rządu, nagle przekonały się, że na globalnym rynku ich możliwości są ograniczone i bez rządu mogą przegrać z medialnymi gigantami, dosłownie na własnym podwórku.

O co chodzi? Generalnie mamy do czynienie ze zbiegnięciem się dwóch tendencji w rozwoju rynku medialnego. Z jednej strony jest to tendencja do koncentracji przekazów medialnych w rękach największych podmiotów globalnych. Związane jest to z rozwojem mediów elektronicznych oraz przejmowaniem przez nich rynku reklamowego. Dla przykładu jeszcze 20-30 lat temu, większość reklam przejmowały gazety oraz czasopisma lokalne, na przykład „Dziennik Wschodni” lub „Kurier Lubelski”, o wyjątkowo ograniczonym zasięgu lecz dysponujące mocną pozycją na rynku lokalnym. Z chwilą, gdy zainteresowanie czytelników – a więc ich konsumentów – przeniosło się do Internetu, za nimi podążyli reklamodawcy oraz pieniądze. Przyczyniło się to do ograniczenia budżetu tych niszowych wydawnictw, pogorszenia jakości publikowanych treści oraz dalszego podupadania. W konsekwencji, krajobraz medialny na przestrzeni lat przeszedł olbrzymią zmianę, która wciąż nie jest dokładnie rozpoznana. Na przykład zaobserwować można uniformizację przekazu, wzrost znaczenia mediów tożsamościowych (w zasadzie innych po prostu już nie ma) oraz odwrócenie relacji: zamiast to co centralne podpinać się pod to co lokalne, to co lokalne stało się przypisem do tego co centralne.

Po drugie, mamy do czynienia z mediami społecznościowymi oraz rozwojem algorytmów, które nieco na wyrost określa się mianem SI (sztucznej inteligencji). W tym kontekście oznacza to, że zamiast dysponować własną infrastrukturą do ekspozycji informacji, w postaci papierowych publikacji, stacji nadawczych radiowych i telewizyjnych czy też serwerów, nawet największe koncerny muszą coraz częściej korzystać z usług twórców oraz operatorów platform takich jak Facebook (firma Meta), Youtube i alfabet Google (firma Google), czy X (dawniej Twitter, właściciel Elon Musk). A reklamodawcy, znów wyczuwszy zmianę przerzucają swoje pieniądze na te platformy bezpośrednio (na przykład w formie reklamy kontekstowej). Dodatkowo pojawia się zagadnienie własności intelektualnej publikowanych informacji. W zasadzie współcześnie media społecznościowe funkcjonują w pewnym rozkroku. Z jednej strony prawodawstwo, szczególnie amerykańskie, zwalnia je od odpowiedzialności karnej za publikowane treści niezależnie od ich szkodliwości. Z drugiej natomiast, same z siebie stosują politykę reglamentowania dostępu do świadczonych usług poprzez mgliście sformułowane standardy społeczne. W tym ujęciu dochodzą dodatkowo możliwości wykorzystania publikowanych treści bez zgody autorów do procesu tak zwanego „uczenia maszynowego” co prowadzi do możliwości generowania konkurencyjnych wiadomości z pominięciem lokalnych źródeł, co przełoży się na konkurowanie z „miejscowymi” dostawcami informacji, w sposób który z lokalnego punktu widzenia może nosić znamiona nieuczciwej konkurencji, co będzie skutkować likwidacją mediów lokalnych.

Co jest celem akcji? Celem akcji jest wywarcie wpływu na obecną koalicję rządzącą, złożoną z Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Trzeciej Drogi, w celu przeforsowania rozwiązań ustawowych mających na celu wzmocnienie polskich korporacji oraz związków korporacji medialnych w stosunku do światowych gigantów technologicznych poprzez zmianę Ustawy o prawie autorskim i prawach pośrednich. Zmiana polegać ma na wprowadzeniu trzech kluczowych zapisów. Pierwszym jest to, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta uzyska możliwość mediacji, a gdy one zawiodą narzucenia rozwiązania siłowego w negocjacjach między twórcą informacji a publikatorem. Po drugie, prawne wymuszenie na publikatorze udzielenia informacji twórcy niezbędnych do obliczenia należności. Po trzecie, jest to również wymuszenie na publikatorach uiszczania opłat jeśli trzecia strona opublikuje informację bez zgody twórcy. Innymi słowy: dostanę kaskę, jeśli których Czytelnik udostępni ten artykuł na facebooku, nawet bez pytanie mnie o zgodę. Jest to najbardziej kontrowersyjny zapis, który może się przełożyć na niezwykłe ograniczenie swobody wymiany informacji między ludźmi a także nakładanie opłat na użytkowników mediów społecznościowych, za udostępniane treści. Nie liczycie Państwo bowiem, że globalne korporacje będą te opłaty ponosić z już istniejących dochodów. Innymi słowy, owa zmiana ma na celu stosowanie interwencji rządu w celu ograniczenia swobody działania publikatorów oraz mediów społecznościowych oraz wymuszenie ich na nakładanie opłat na użytkowników za udostępnianie informacji wytworzonych przez podmioty lokalne.

Na zakończenie pozostaje pytanie o skuteczność akcji. Nawet jeśli uda się przewalczyć rozwiązania prawne zgodne z intencją organizatorów, to jednak powstrzymanie zmian na rynku medialnym wydaje się wątpliwe. Obecne tendencje do centralizacji oraz monopolizacji platform cyfrowych połączone z ograniczeniem terytorialnym jurysdykcji państwa powoduje, że globalne koncerny zachowują i zachowają dominującą pozycję na rynku medialnym. Dodatkowo, możliwości działania publikatorów oraz mediów społecznościowych w dziedzinie eliminacji oraz wykluczania twórców internetowych są olbrzymie, co przetestowali twórcy konserwatywni, prawicowi oraz chrześcijańscy od kilku lat będący sukcesywnie eliminowani z tych platform, przy aplauzie organizatorów wczorajszej akcji. Oznacza to, że nawet przy prawnych środkach dostępnych na terenie Polski, będą oni dysponowali narzędziami do wymuszenia korzystnych rozwiązań w ramach negocjacji dwustronnych na podmiotach domagających się zbyt wysokich stawek. W związku z powyższym, niezależnie od zmian w polskim prawie, kolejna fala transformacji rynku medialnego wydaje się nieunikniona.

Autor:dr Adrian Szumowski
Powiązane
Kalendarium historyczne
dr Piotra Gawryszczaka

loader-image
Województwo lubelskie, PL
23/07/2024
temperature icon 26°C
zachmurzenie duże
Humidity 73 %
Pressure 1015 hPa
Wind 16 Km/h

 

Najnowsze

Scroll to Top