Mieczysław Ryba: "Wybory 4 czerwca to data ważna, aczkolwiek nie tak przełomowa" - wlubelskim.pl

Mieczysław Ryba: „Wybory 4 czerwca to data ważna, aczkolwiek nie tak przełomowa”

Dziś w Polsce obchodzimy 30. rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów 4 czerwca 1989 roku, w których Polacy po raz pierwszy mieli możliwość wyrazić swój sprzeciw wobec komunistycznego rządu na karcie wyborczej. Jakie znaczenie ma data 4 czerwca i emocje towarzyszące Polakom w tamtym okresie zapytaliśmy wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Lubelskiego, prof. Mieczysława Rybę.

„Nadzieje były ogromne, bo ludzie chcieli zamanifestować swój antykomunizm. W wyborach do senatu wszystkie miejsca zajęli ludzie „Solidarności”. Liczyło się na pełną dekomunizację i wyjście na wolność, taka atmosfera temu towarzyszyła. Z pewnością 4 czerwca to ważna data, aczkolwiek nie tak przełomowa jak się ją definiuje. Po pierwsze jest to jedno ze zdarzeń w procesie erozji komunizmu trwającego od początku lat 80. od momentu wybuchu „Solidarności”, ale komunizm 4 czerwca 89′ wcale nie skończył, bo były to wybory kontraktowe. Smutne jest to, że ordynacja wyborcza została zmieniona w trakcie głosowania, bo komuniści na liście krajowej przepadli, a także fakt, że w pełni wolne wybory w 90. roku odbyły się już w większości krajów Środkowej Europy, a w Polsce dopiero w 1991 roku. Jednak najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że układ zawarty przez lewicę „Solidarności” był utrzymywany przez długie lata broniąc się przed dekomunizacją i lustracją. Można powiedzieć, że symbolicznym tego wyrazem jest dzisiaj ich wspólne pójście do wyborów na listach Koalicji Europejskiej”mówi prof. Mieczysław Ryba

Jesteśmy świeżo po wyborach Europejskich, w których zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość i uzyskało najlepszy wynik jaki kiedykolwiek pojedyncze ugrupowanie osiągnęło w historii wyborów w III RP. PiS zwyciężył także w Lublinie, chociaż jeszcze niedawno podczas wyborów samorządowych przegrał z Koalicją Obywatelską. Skąd ta zmiana?

„Jeżeli bierzemy pod uwagę wybory samorządowe w aspekcie wyborów do sejmiku to różnica była niewielka na korzyść Platformy. Wybory samorządowe rządzą się inną logiką. Głosuje się na osoby znane, a szyldy partyjne odgrywają mniejszą rolę. Natomiast w Eurowyborach szyldy partyjne odgrywały istotną rolę ze względu na wojnę ideologiczną wytoczoną przez liberalną lewicę związaną z rewolucją LGBT i potężnym atakiem na kościół. To zmobilizowało wyborców w sposób zasadniczy i w pewnym sensie był to plebiscyt, za czy przeciw rewolucji. W takim plebiscycie w Polsce jeszcze wygrywa konserwatyzm. Druga sprawa to fakt, że opozycja była sklejona tak absurdalnie w kontekście treści, że jedyne co ich łączyło to „anty-PiS”. Wyborców takie hasło nie przekonuje. Prawo i Sprawiedliwość miało program i jego realne efekty w postaci minimalnego bezrobocia, wzrostu gospodarczego, dużych transferów socjalnych, a z drugiej strony słychać było jedynie „anty-PiS”. Ciągłe skarżenie na własny rząd za granicę to rzeczywistość, której nigdzie się nie akceptuje, także w Polsce”podsumował w kontekście minionych wyborów do PE prof. Mieczysław Ryba.