Rozbiłam „szklany sufit” – wywiad z Magdą Filipek-Sobczak – nową dyrektor LAWP - wlubelskim.pl

Rozbiłam „szklany sufit” – wywiad z Magdą Filipek-Sobczak – nową dyrektor LAWP

Magdalena Filipek- Sobczak – do dziś członkini Zarządu Powiatu Lubelskiego, a od dziś zwyciężczyni konkursu na dyrektora Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości. Ostatnio jej życie nabrało zawrotnego tempa, co przyjmuje ze spokojem i pokorą.
Z kobietą, która nie boi się łamać stereotypów i stawia czoła nowym wyzwaniom rozmawia Monika Jurak.

MJ: Po minionych wyborach samorządowych Kurier Lubelski wymienił Panią w gronie największych przegranych. Do mandatu Radnej Sejmiku Województwa Lubelskiego zabrakło wówczas tak niewiele. Bardzo dużo zdarzyło się za to po wyborach. Pasmo sukcesów nie świadczy raczej o Pani przegranej.

MFS: Wybory samorządowe były dla mnie niesamowicie ekscytującym momentem. Zaryzykowałam, decydując się na start do Sejmiku z odległego miejsca na liście, mając w dodatku niewiele czasu na zorganizowanie kampanii. Jednak wsparcie, jakie otrzymałam od wielu ludzi, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. To nadal mnie motywuje do pracy. Dzięki spontanicznej pomocy wielu ludzi udało mi się uzyskać dobry wynik. Zagłosowało na mnie ponad dziewięć tysięcy wyborców. Do mandatu zabrakło jedynie kilkuset głosów. Ja jednak odczuwam wielką satysfakcję. Spotkałam bowiem na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi, na których zawsze mogę liczyć.

MJ: Teraz grono życzliwych ludzi może się powiększać. Jest Pani co raz bardziej rozpoznawalna, a obserwatorzy lubelskiej sceny politycznej odkryli w Pani potencjał.

MFS: Podchodzę do tego z dystansem i pokorą. Najbardziej cieszę się, że powiększyło się moje grono rodzinne. Przed wyborami ponownie zostałam mamą. Trudom kampanii nie sprostałabym w takim wymiarze bez wsparcia męża, rodziców, najbliższych. To oni nakręcają mnie do działania, widzą we mnie potencjał. To dla nich chcę być rozpoznawalna. Do przepowiedni uprzejmych obserwatorów podchodzę więc z dystansem. Wielka polityka nie jest moim celem, bo mam duszę samorządowca.

MJ: Samorządowca, który właśnie odchodzi z Zarządu Powiatu Lubelskiego na korzyść Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości. Skąd ten szybki zwrot w życiu zawodowym?

MFS: Moje życie nabrało tempa i znacznie przyspieszyło. Jeszcze nie tak dawno żegnałam się z Urzędem Marszałkowskim, ponieważ nie mogłam przebić się przez „szklany sufit”. Udało mi się podjąć pracę w OHP, gdzie byłam kierownikiem zespołu ds. organizacyjno-administracyjnych i rzecznikiem prasowym. Po wyborach samorządowych otrzymałam propozycję, żeby dołączyć do Zarządu Powiatu Lubelskiego, w którym PiS zdobył większość. Do LAWP aplikowałam trochę z przekory. Gdybym wiedziała, że wygram konkurs, nie obejmowałabym funkcji w Powiecie. Ja po prostu ponownie zaryzykowałam.

MJ: LAWP jest większym ryzykiem, czy raczej bardziej kuszącym wyzwaniem?

MFS: Ponoć nie wchodzi się ponownie do tej samej rzeki. Ja jednak często łamię stereotypy. Moja przygoda w LAWP jest jak niespełnione marzenie, które zaczęło się dużo wcześniej. Pracę tam podjęłam w 2008 roku. Weryfikowałam projekty i dokumentację konkursową. Następnie brałam udział w przygotowywaniu perspektywy Regionalnego Programu Operacyjnego WL na lata 2014-2020. Byłam bardzo zaangażowana, ale z czasem coraz bardziej sfrustrowana i rozgoryczona. Nie mogłam bowiem przebić się przez ten „szklany sufit”. Dlatego pomyślałam, żeby zaryzykować i teraz rozwalić go kompletnie.

MJ: Czyli w LAWP szykuje się demolka?

MFS: Przeciwnie. Sądzę, że o mojej wygranej w konkursie przeważyło właśnie to, że tę instytucję bardzo dobrze poznałam od najniższego szczebla urzędniczego. Przede wszystkim instytucję tworzą ludzie. A moim zadaniem będzie umiejętnie wykorzystywać ich potencjał, wiedzę i zaangażowanie. Lubię ludzi uczciwych i pracowitych. Tacy nie będą musieli u mnie przebijać „szklanych sufitów”.

Monika

Monika

red.