Specjalnie dla wLubelskim.pl: Wywiad z prezenterką TVP - Beatą Chmielowską Olech - wlubelskim.pl

Specjalnie dla wLubelskim.pl: Wywiad z prezenterką TVP – Beatą Chmielowską Olech

Zawodowo dziennikarka i prezenterka, prywatnie szczęśliwa mama i żona. Z wizytówką „Teleexpressu” – Beatą Chmielowską Olech rozmawia Redakcja wLubelskim.pl.

Jest Pani kobietą, która spełnia się na wielu płaszczyznach. Jak udaje się Pani połączyć aktywną pracę zawodową z rolą mamy i żony? 

Raz lepiej, raz gorzej 🙂 Mówi się, że praca na pełen etat i posiadanie dzieci, równa się posiadaniu wszystkiego, lecz to wcale tak prosto się nie łączy, bo zawsze czegoś brakuje, najbardziej, czasu i uwagi. Cóż, łatwo nie jest, ale bywa, że jest wesoło, zwłaszcza jak się pozna swoje mocne i słabsze strony i można o nich wspólnie porozmawiać. Zbyt wiele napięć, powoduje, że ludzie wybuchają, zbyt wiele luzu i życie im się rozjeżdża. Wszystko polega na równowadze. Problem w tym, że utrzymanie jej to wyzwanie. Moje dzieci są już całkiem duże, kilka lat temu stwierdziłam, że już nie dam rady ich podnieść. Wchodzą w trudny wiek, ale jestem przekonana, że całe to ciepło i miłość, które im dałam we wczesnym dzieciństwie, zaprocentują w przyszłości i będą miały na nich dobry wpływ.

Pani przygoda z telewizją zaczęła się 21 lat temu, w 1998 roku, przez ten czas miała Pani okazję być dziennikarką, prezenterką, a nawet aktorką. W jakiej roli czuje się Pani najlepiej? A może jest rola, w której chciałaby się Pani dopiero spełnić? 

Jako mała dziewczynka chciałam być aktorką. Brałam udział w szkolnych przedstawieniach. Później występowałam w Zespole Pieśni i Tańca Varsovia, w którym tańczyłam prawie 8 lat. Nigdy nie porzuciłam marzeń o aktorstwie. W liceum biegałam na niezliczone kursy teatralne, chodziłam na zajęcia do Teatru Ochota. Po maturze, dostałam się i skończyłam, bodaj pierwszą w Warszawie, prywatną szkołę aktorską, w której wykładowcami byli tacy mistrzowie jak Bogusław Linda, Zdzisław Wardejn, Krzysztof Majchrzak czy Antoni Krauze. Wystawiliśmy „Trzy siostry”- A. Czechowa. Następnie dostałam się do młodzieżowego, telewizyjnego studia poetyckiego Andrzeja Konica, gdzie przed kamerami recytowałam wiersze min. Tadeusza Różewicza. Kilka lat później udało mi się także zagrać epizod min. w serialu „Bulionerzy”, a także niewielką, ale ciekawą rolę w filmie „sen o kanapce z żółtym serem”. Ostatecznie dostałam się na Uniwersytet Warszawski i tam zdobyłam tytuł magistra Wydziału dziennikarstwa i Nauk Politycznych. Ciągnęło mnie jednak do występów i przed kamerę, do tego stopnia, że podczas studiów zgłosiłam się na egzaminy do Akademii Telewizyjnej, zdałam i zostałam przyjęta na warsztaty telewizyjne. Tak zaczęła się, trwająca do dziś, moja przygoda z małym ekranem.

Śmiało można powiedzieć, że jest Pani wizytówką Teleexpressu. Widzowie z zaciekawieniem śledzą Pani metamorfozy. Czy ma Pani jakiś wzór, kanon kobiecego piękna, który Panią inspiruje?  

Monica Bellucci, Sophia Loren? Piękne i mądre kobiety o silnych osobowościach, a tak poważnie to widzowie znają mnie od przeszło dwudziestu lat. Zaczynałam pracę w Teleexpressie Junior, będąc studentką. Śmiało można powiedzieć zatem, że zmieniałam się na oczach całej Polski. Dorastałam, dojrzewałam, stawałam się kobietą, matką. A metamorfozy? Cóż, być może trudno w to uwierzyć, ale w 1998 roku w Teleexpressie nie było ani fryzjerów, ani tym bardziej stylistów. Musiałam radzić sobie sama. Ubrania, w których występowałam były moje… lub mojej Mamy. Taka była moda i wtedy nikt nie protestował.

Jak wygląda urlop Beaty Chmielowskiej Olech?  

Czytam, podróżuję po Polsce, bywam w teatrach, na wystawach, spotykam się z przyjaciółmi, uwielbiam muzykę i górskie wycieczki. Uszczęśliwiają mnie mądrzy ludzie, śmieszne żarty i spacery brzegiem morza (po sezonie). Kupiłam kije i będę z nimi spacerowała z psem po lesie. Regularnie też ćwiczę i zdrowo się odżywiam, a od czasu do czasu lubię poleżeć, poleniuchować i nic nie robić, choć to akurat rzadko mi się ostatnio zdarza.

Jakby miała Pani opisać w 3 słowach przepis na sukces to byłyby to…

-Upór, uśmiech, umiar 🙂

Monika

Monika

red.