PSL przestaje być relewantny - wlubelskim.pl

PSL przestaje być relewantny

Partią relewantną, wg definicji politologicznej, jest niewielkie ugrupowanie, które poprzez decyzje koalicyjne decyduje o kształcie sceny politycznej. Pisząc po chłopsku, to taka partia, która jest w stanie dogadać się z każdym, aby uzyskać cel gry politycznej, czyli władzę. W Polsce za taką uważane było Polskie Stronnictwo Ludowe. Było, bo na chwilę obecną już nie jest.

PSL po 1989 roku było w różnych konstelacjach koalicyjnych na poziomie kraju i samorządów terytorialnych. Od momentu wejścia w koalicję z PO jednak wydaje się, ze straciło polityczny instynkt. Partia stała się konsumencka.

– Jedno, nad czym tak boleję, to to się wiąże z tym właśnie, że nie przychodzi nawet z wyzwaniami, trudnymi sprawami, jakimiś tematami merytorycznymi do załatwienia(…) Niestety jest rozpuszczenie władzą. Deprawacja władzą nastąpiła. Jest tylko przyjście (…) konsumpcje, stanowisko, tu, po, tu, tam ten. Nikogo nie interesuje merytoryka. Znaczy – jest naprawdę, nawet się nikt nie spiera czasami. Nie ma już frontu oporu do żadnych propozycji. (…) Nikogo nic innego nie interesuje, tylko, żeby tutaj kogoś tam…” – przyznawał w rozmowie, którą nagrali kelnerzy u Sowy, z Waldemarem Pawlakiem Władysław Kosiniak-Kamysz.

Obecny Prezes PSL odrzuca zanętę rzuconą przez rzeczniczkę PiS Beatę Mazurek i wyklucza możliwość koalicji z PiS w Sejmikach Wojewódzkich.

– Mamy swoje wartości, swój kręgosłup, idziemy do przodu i przygotowujemy się do kolejnych wyborów – mówił niedawno w wywiadzie dla Kuriera Lubelskiego Krzysztof Hetman, europoseł, szef lubelskich struktur PSL.

Jednak kształt kręgosłupa bardziej oddaje wypowiedź jego szefa. PSL to raczej partia ludzi zainteresowanych synekurami, które właśnie na Lubelszczyźnie spektakularnie utraciła. Na czym teraz będzie ten kręgosłup się trzymał?

Prezes Władysław Kosiniak –Kamysz i prezes Krzysztof Hetman rolnikami nie są, a właśnie wieś zagłosowała na PiS. Wieś też nie rozumie miejsca PSL, który w jednym szeregu idzie z KOD, PO, Nowoczesną, SLD, walczy o wolne sądy, konstytucje i uczestniczy w dyskredytowaniu rządu w Brukseli. W tej narracji ludowy, konserwatywny charakter po prostu nie pasuje. Dlaczego więc kierownictwo PSL dalej brnie i nie wykona zwrotu, skoro można się dogadać?

Przecież koalicja z PiS w województwach na zachodzie kraju może oznaczać mniejszą stratę na Lubelszczyźnie. PiS jest oczywiście dla tradycyjnego elektoratu PSL najpoważniejszym zagrożeniem. Tylko, że PiS właśnie ten elektorat przejął, a dalsze trwanie w totalnej opozycji może oznaczać jeszcze chudsze czasy. Oczywiście miernikiem tego czarnego scenariusza będą przyszłe wybory parlamentarne. Jednak do tego czasu obecny elektorat PSL ,skupiony w urzędach marszałkowskich, powiatowych, gminnych, może się przekonać, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Z funkcji politycznych zniknie zapewne kadra kierownicza wysokiego szczebla, ale zwykli pracownicy będą mieli raczej szanse awansu. PiS nie skonsumuje bowiem bez nich tak dużej skali sukcesu samorządowego, a oni nie będę już obowiązkowo głosować na PSL, bez którego też będą pracować, ale bez politycznej presji. Dalsze trwanie w matni spowoduje inercję. Pojawią się lokalni liderzy, którzy mimo dyrektyw z Warszawy i Lublina wezmą sprawy w swoje ręce. Tak było w minionej kadencji w kilku powiatach Lubelszczyzny. Teraz też koalicji PSL z PiS można spodziewać się m.in. w powiecie bialskim. Jednak bez odzyskania instynktu PSL rezonu może już nie odzyskać. Okazja ku temu jest doskonała. Apel wicemarszałek Beaty Mazurek i miejsce łącznika między dwoma zwaśnionymi stronami politycznymi, które jest puste.